Rok czego gdzie?

Aneksja Krymu postawiła przed politykami i instytucjami, zarówno drugiego, jak trzeciego sektora, nowe wyzwania. Jak się zachować wobec państwa, które w tak bezczelny sposób pogwałciło reguły współżycia? Przyznam się, że zrozumienie tej sytuacji jest dla mnie bardzo trudne. Nie jestem ekspertem studiów wschodnich, a jedynie zwykłym zjadaczem mediów.

Chciałbym się jednak zastanowić nad reakcją zaproponowaną przez Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej, nie koncentrując się na kwestii sankcji ekonomicznych i zostawiając na boku uczone rozważania nad sferami wpływów[1] mocarstw .

Autorzy listu domagają się, by zrezygnować z Roku Polskiego w Rosji, ponieważ może być ona „rozumiana jako zgoda strony polskiej na działania (…) wobec Ukrainy”. W zamian proponują, by zorganizować Rok Polski na Ukrainie i Rok Ukrainy w Polsce. Jak przekonują, „zmiana, byłaby gestem solidarności naszego środowiska i państwa z Ukraińcami, i z wszystkimi ludźmi kultury na Ukrainie, którzy znaleźli się w niezwykle trudnym położeniu – w sytuacji bezpośredniego militarnego zagrożenia i okupacji części terytorium państwa”.

Zacznę od tego, że zgadzam się z autorami listu w jednym: „mamy prawo łączyć „wydarzenia o charakterze kulturalno-promocyjnym z sytuacją polityczną wokół konfliktu rosyjsko-ukraińskiego”. Absolutnie. Programy kulturalne nie są niewinne, jest to część tzw. soft power. W języku administracji nazywa się to „dyplomacją kulturalną”, są to więc działania jak najbardziej związane z sytuacją polityczną i interesami.

Jestem przekonany, że Polska powinna zdecydowanie opowiedzieć się po stronie Ukrainy. Jestem pewien, że powinna udzielić sąsiadowi konkretnej pomocy finansowej, dzielić się wiedzą i doświadczeniami. Wszyscy powinniśmy kibicować społeczeństwu ukraińskiemu w jego staraniach o podmiotowość. Miejmy nadzieję, że ekipa Jaceniuka wycofa się z takich pomysłów, jak prywatyzacja służby zdrowia i że zajmie się podniesieniem podatków, bez czego trudno oczekiwać skutecznej walki z korupcją.

Tutaj, niestety, muszę przejść do sakramentalnego „ale”. Uważam, że rozwiązanie proponowane przez Forum jest szkodliwe. Mam fundamentalny problem z zakończeniem listu. Ostatni akapit brzmi:
Polityka kultury nie może ograniczyć się do szukania usprawiedliwień i alibi dla kontynuacji działań w rządzonej autorytarnie Rosji, zwłaszcza wtedy, gdy terroryzuje ona swoich sąsiadów.

Otóż autorzy listu, zapominają, że współpraca ta służy wpływaniu na przedstawicieli rosyjskich instytucji. Czy pewna izolacja Rosjan, formatowanie widzów i słuchaczy przez media kontrolowane przez Kreml nie stanowią pewnego problemu? Jestem zdania, że większe skutki mogłoby przynieść ograniczenie obywatelom Federacji Rosyjskiej swobody podróżowania. Wielu politologów zgadza się, że możliwość odetchnięcia od ojczyzny stanowi wentyl bezpieczeństwa ułatwiający trwanie autorytarnego reżimu. Co jednak dobrego przynosi rezygnacja z pokazania dorobku kulturalnego naszego kraju?

Rozumiem obawy, by nie stać się pożytecznym idiotą Putina. Tylko wątpię, czy Władimir Władimirowicz będzie desperacko pragnął wykorzystać ten program (jeśli uda się go zrealizować), mając do dyspozycji dowód aprobaty Zachodu w postaci „business as usual” w Londynie, czy nowiutkich okrętów znad Sekwany. Czy władca, który z sukcesem zaszczepił w Rosjanach zdolność relatywizowania wszelkich działań potrzebuje takiego dowodu na słuszność swojego postępowania? Jeżeli rzeczywiście Rosjanie są w stanie na każdą wątpliwość dotyczącą niedostatków demokracji w Federacji wymienić dziesięć kontrprzykładów obciążających Zachód i jeśli faktycznie wierzą, że ten prowadzi ofensywę zboczenia, to może umożliwienie kontaktu ze współczesnym dorobkiem i twórcami jest wartościowym działaniem.

Wydaje się, że Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej machnęło ręką na rosyjskie społeczeństwo. Najwyraźniej autorzy listu przyjęli, że nie ma ono żadnej podmiotowości i jest całkowicie kontrolowane przez władze. Co jednak z faktem, że wielu artystów, a nawet „funkcjonariuszy sztuki” nie podpisało listu popierającego aneksję? Dyrektor Ermitażu stwierdził wprost, że nie podpisuje, ponieważ zadaniem kultury jest budowanie mostów i utrzymywanie kontaktów. Oczywiście, bardzo prawdopodobne, że jest to częścią gry. Warto jednak zastanowić się, czy pożyteczny idiota to aby nie ten, kto ignoruje wyciągniętą dłoń.

Oprócz kultury, istnieje jeszcze polityka. W tym wypadku polityka polega również na tym, że organizacja części oficjalnej jest ceną za bliski kontakt i dotarcie do rosyjskich artystów i instytucji. A niektóre z tych instytucji i ludzi, dodajmy, także „naprawdę potrzebują” wsparcia.

Rozumiem emocje, które stoją za postulatem sformułowanym w liście. Z pewnością należałoby zrobić więcej, by zacieśnić współpracę z Ukrainą w różnych dziedzinach. Nie umiem się jednak pogodzić z tym, że miałoby się to odbyć kosztem odrzucenia rosyjskich przyjaciół, zawiedzenia ich i zmarnowania pracy włożonej przez lata w budowanie współpracy. Pracy, która przełożyła się również na wypracowanie sobie pewnej swobody.

Szczerze powiedziawszy nie wiem, jak podsumować ten tekst. Nie jestem przekonany, czy moje wątpliwości są słuszne. Chciałbym wierzyć, że podobne rozterki mieli autorzy listu. Kultura „to całościowy sposób przeżywania świata”, jak czytamy w tekście napisanym przez OFSW. Mam nadzieję, że w tej całości są także wątpliwości.


[1] Swoją drogą znów zadziwia mnie beztroska ludzi lat 90tych. To był naprawdę szalony czas. Nikt wtedy nie pomyślał, że skoro sam Rycerz bez Skazy – Wujek Sam pilnuje tego, co uważa za własną strefę wpływu, jak wściekły pitbull, coś podobnego zechce zrobić rosyjski Niedźwiadek, bo w końcu historia się skończyła. Ale, jak się okazało nie ma końca historii, tylko halucynacje z niedożywienia jednych i majaki z przejedzenia drugich.

Jeden komentarz

  1. Racja. Polska w wymiarze politycznym wyraża swoje stanowisko dostatecznie wyraźnie. Podobny bojkot byłby jedynie przysługą dla władz rosyjskich, która wykorzysta go do stosownego odmalowania Polski jako kraju histerycznej rusofobii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *