Kołysanka

We wspomnieniach z późnych lat 70tych powtarza się pewien motyw. To zmęczenie. Rozmaite osoby, wspominając tamten okres, przywołują atmosferę ogólnego spowolnienia i przygnębienia, poczucia, że gdzie się nie pójdzie trzeba tonąć w roztopionym asfalcie, brnąć w jakiejś ogólnej zgniliźnie. Przy zachowaniu wszelkich proporcji, mam poczucie, że podobny klimat zapanował teraz. I od dawna czekam na jakieś wydarzenie, które tchnie życie w półmartwe życie publiczne. Afera taśmowa takim wydarzeniem nie jest.

Afera jest na pewno dowodem na to, że polskie dziennikarstwo jest słabiutkie. Zdegenerowane chodzeniem na smyczce i podgryzaniem się z innymi pieskami. Przy czym „niezależne” pieski i „salonowe” pudelki, które tak lubią gryźć się między sobą, równie żwawo reagują na gwizd i tak samo nie gardzą przekąskami podanymi na wyciągniętej ręce. I to jest chyba powód, że nie przeczytałem na temat sowich taśm niczego godnego uwagi. Przyznaję – mój stosunek do całej sprawy jest raczej obojętny. Nie powinien taki być, ale tak jest i chciałbym to szczerze przyznać. Nie jaram się tą aferą. Jeżeli zmieni się władza, to pewnie dojdzie do grubszych przetasowań w instytucjach centralnych i będę musiał szukać nowej pracy. Boję się tego, ale nawet ten czysto osobisty strach nie jest w stanie pokonać mojego znużenia.

No bo tak: jeżeli rząd upadnie, to na własne życzenie. Nikt nie kocha PO, nawet członkowie Platformy. Oni też przyzwyczaili się do tego, że są „mniejszym złem”. W Warszawie panie Waltz i Malinowska-Grupińska czują się bezkarnie. W innych miastach jest podobnie. Nie ma za co nawet specjalnie lubić tej partii. Razem z całym establiszmentem zrobiła wiele, żeby rozmaite sfery polityki postrzegać jako niepolityczne – tak, jak Unię Europejską i płynące z niej pieniądze patrzy się wciąż często jak na dar losu, magiczne działanie poza kontrolą zbiorowości. Teraz zbiera tego owoce, bo nie jest w stanie opowiedzieć nawet o swoich właściwych decyzjach w kategoriach politycznych. To co dobre, to efekt „praw historii”. „Polityka” – to przepychanie się przy korycie. I tak też patrzy się na te taśmy – media rozdmuchują przepychankę przy korycie, kwestii, o których rozmawiają Belka z Sienkiewiczem nie dotykając, bo po co (a jest w tej rozmowie sporo o przeprojektowaniu instrumentów naszego banku centralnego).

Zamiast tego lepiej ściągać do studia dwudziestego Gromosława albo innych Andrzejów, którym zdarzyło się w ciągu ostatnich 25 lat stać na czele UOP-u, WSI albo jakiejkolwiek innej służby i słuchać, jak powtarzają Trzy Święte Możliwości Afery Taśmowej: 1) kelner nagrał dla zysku 2) kelner nagrał dla mafii 3) ruski wywiad nagrał. Osobiście wydaje mi się  prawdopodobne, że prawda jest w bramce numer 3. Ale to też mnie nie porusza.

Lubią się też media podniecać tym, że Sienkiewicz kalkuluje pod wybory. A jak ma kalkulować polityk w demokratycznym kraju? Nie jest to bardzo ładne, ale ja w tym nie widzę skandalu.

Skandalem jest dla mnie logika, na której opiera się PO. Można te zasady odnaleźć we wszystkich sferach. Zasady te sprowadzają się do mantry: inwestuj w duże, ładuj w infrastrukturę, działaj spektakularnie. I tak w kółko. Natomiast reszta – jak słusznie stwierdził minister spraw wewnętrznych – nie istnieje. Więc nie warto się nią martwić. I jeśli życzę źle rządzącej partii, to ze względu na logikę, którą się kieruje. Bo fakt, że alternatywą dla partii ciepłej wody, jest równie pozbawiona wrażliwości i szacunku dla ludzi partia zimnej konserwy już w ogóle mnie nie cieszy.

Lewica jest w całym tym bałaganie nieobecna. A niechby krzyczała, że prawica z prawicą się bije, a Korwin na tym zyskuje. Niechby chociaż trochę na tym wygrała, ale gdzie tam.

Dlatego chciałbym zasnąć na tym zbutwiałym pomoście, który może mnie w każdej chwili zrzucić do wody. I przyśni mi się, że wszystko jest dobrze. I nawet prezydent Poznania z biskupami uszanują innych i pozwolą im obejrzeć religijne przedstawienie, jeśli mają taką potrzebę. Bo w moim śnie nie będzie już rządzić pokolenie urodzone w latach 60tych.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *