Zwykły tydzień grzybka

Minął kolejny tydzień na najlepszym z możliwych światów. Urodziły się dzieci, większość poszła do pracy, część przeżywała zwyczajowe męczarnie na wakacjach. Dość zdecydowanie nadciągnęła jesień, przynosząc ze sobą zapach usypiającej natury, szkoły, a właścicielom barów obietnice znacznego wzrostu obrotów. Słowem – nuda. Nic się nie dzieje.

Byle tylko nie włączać telewizora. Po co się denerwować? W końcu i tak nie warto mieć opinii o sprawach, na które nie mamy wpływu, o ile nie jesteśmy premierem. Lepiej nie roić sobie, że się jest jakimś świadomym obywatelem. W końcu „społeczeństwo obywatelskie” to zaklęcie do dojenia niebieskiej krowy, nic więcej.

Jesień to czas grzybów. Dlatego najlepiej siedzieć pod liściem i mieć nadzieję, że nikt nas nie zerwie.

Siedząc już pod naszym chroniącym od deszczu liściem, lepiej kategorycznie unikajmy myślenia o:

  1. Iraku. ISIS przecież nas nie dotyczy. Fakt, że armia fanatycznych gości rodem ze średniowiecza gotowa poświęcić swoje życie w imię utworzenia kalifatu nie powinien nas niepokoić.

Przecież nie jest tak, że komentatorzy w Polsce zasadniczo wskazywali, że amerykański pomysł obalenia Saddama Husajna w błyskawicznej wojnie jest bezsensowny. Nie jest tak, że lewica nie chciała przyznać, że skoro już konserwatyści powiedzieli A, to obowiązkiem przyzwoitych ludzi jest powiedzieć B.

To znaczy: jeżeli USA Busha zdecydowały się na okupację dwóch krajów ledwie powleczonych globalną współczesną cywilizacją, trzeba się zdecydować na staroświecką kolonizację. Zwykłą, sprawdzoną, rasistowską trwałą okupację terytorium w stylu Imperium Brytyjskiego. Takie, nieprawdopodobne, rozwiązanie, pozwalało przynajmniej odsunąć katastrofę w czasie i złagodzić jej skutki. Gdyby ktoś się pytał, to pamiętam o Fanonie. Ale Irak to nie Algieria.
Amerykanie bardzo sprytnie postanowili rozwiązać partię Baas. Tym samym ci podobno najbardziej pragmatyczni ludzie na ziemi przetrącili kręgosłup jedynej strukturze zdolnej spoić jakkolwiek to terytorium. Czy oparcie się na zbrodniarzach z Baasu byłoby moralne? Nie. Ale metodyczne zeskrobanie – mieszanką brutalności, nieporadności i buty – tej warstwy nowoczesnej organizacji skończyło się ISISem.

Niby to daleko i nie ma związku z Polską. Kiedy jednak pomyśleć, że USA są globalnym graczem, a swoje nadzieje opieramy na przewodzonym przez Stany NATO, okazuje się, że krzyżujący chrześcijan ścinacze głów, importowani z Europy dżihadyści przejmujący słuszny gniew poniewieranych przez amerykańską administrację ludzi, są jak najbardziej naszym problemem.
Jeżeli Stany będą mieć problem z Turcją – krajem dysponującym drugą największą armią w Sojuszu, będą starały robić się jeszcze mniej, by angażować się w naszym regionie. A ciążąca w stronę autorytaryzmu Turcja nie jest zachwycona ani z wojny w Syrii, ani z powstania de facto niepodległego państwa Kurdów – w tej chwili najważniejszego sprzymierzeńca USA w Iraku. Jak to pogodzić?

  1. Ukrainie. Lepiej nie wchodzić w szczegóły. Nie należy słuchać kwękania „militarystów”, że sytuacja jest poważna.  W końcu wojna w sąsiadującym z Polską państwie to nie powód do zmartwienia.
    Każdy, kto się uważa za lewicowca powinien wzywać do zawieszenia broni i krytykować wszystkich, którzy uważają, że gra się zmieniła. Po co się zbroić, skoro konflikt potencjalnie może się rozlać? Przecież to niepotrzebne podsycanie konfliktu, który bez tego sam wygaśnie. A poza tym Ukraina, która odwołuje się do europejskich wartości tolerancji, poszanowania dla różniących się od siebie grup i ogólnie tego, czym ludzie w Europie są tak znudzeni jest przecież strefą wpływów Rosji. Kim jesteśmy my, małe myszki, żeby się z tym kłócić?
    Mogą osobiście uważać, że taka postawa jest żałosna. Wartości, w które ja na przykład wierzę za darmo, na których promocję wydaje się grube pliki euro z unijnych funduszy, są jawnie wykpiwane przez rosyjskie media. Tu nie chodzi tylko o interesy. Kreuje się sytuację, w której podstawa europejskiej wspólnoty zostaje zakwestionowana.

Natrafiając na któryś z powyższych tematów, lepiej natychmiast wyłączmy telewizor lub komputer, a rozmowę skierujmy na inne tory.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *