Warszawa niewybudowana

Żałuję, że nie wybrałem się na Festiwal „Warszawa w budowie” wcześniej. Mógłbym zachęcić więcej osób, żeby podzieliły mój zawód. Po zeszłorocznej architektoniczno-urbanistycznej edycji, moje oczekiwania do tegorocznego festiwalu były bardzo wysokie. Byłem bardzo ciekawy, jak organizatorzy podejdą do tematu artystów w mieście. Niestety, wyszło miałko.

Zamiast materiału do przemyśleń, komentarza do rzeczywistej sytuacji grupy, która z „inteligencji” zmieniła się w „klasę kreatywną”, dostaliśmy ładną prezentacyjkę od artworldu dla artworldu. Rozumiem, że MSN nie ma pieniędzy, więc nie będę się czepiać, że można było wykorzystać okazję do porządnego przebadania kondycji artysty.  Rozumiem też sympatie, które poniekąd podzielam, do „formy otwartej” – nienarzucania przez kuratorów widowni zbyt prostego przekazu. Ale rezultatem jest cykl dyskusji, które rozłażą się na wszystkie strony oraz kilka miejsc, do których można pójść, żeby potwierdzić swoją fajność.

W dawnej pracowni Jana Styczyńskiego przy placu Wilsona można podziwiać bardzo interesujący mural oraz kolekcję talerzy wykonanych przez najlepszych polskich artystów 2 poł. XX wieku. Oprócz tego ciekawie zaprezentowane (ekspozycja udaje obrazy ustawione pod ścianą pracowni) zdjęcia artystów nadrukowane na sklejkę. Jaka płynie lekcja z tej wizyty? Artyści zmieniali swoje mieszkania lub pracownie w dzieła sztuki! A do tego tworzyli czasem sztukę dla ludzi sztuki lub fotografując innych ludzi sztuki. Nie jestem pewien, czy nadal to robią, choć po sąsiedzku mają swoje pracownie artyści tworzący obecnie. Ale tego program festiwalu Wam nie powie. W sumie ciekawsze byłoby zaprezentowanie „ołtarza Legii” – wielkiego muralu, który mieści się pod wejściem do klatki z pracownią, ale to temat na inną rozmowę.

Podobnie po wizycie w Instytucie Awangardy (zdecydowanie nadal jedno z najciekawszych miejsc w Warszawie) – izbie pamięci Henryka Stażewskiego i Edwarda Krasińskiego, niewiele dowiemy się o współcześnie istniejącym „Mieście Artystów”. Tak, ekspozycja jest świetna: wykonana z wyczuciem tematu, kolorowa, nieprzeładowana. Dowiemy się z niej, że Stażewski skupiał wokół siebie ludzi, a nawet zasugeruje się nam dyskretnie, że żył w trójkącie. Wyjdziemy bogatsi o wiedzę, że kochał kolor i miał świetny szlafrok. Będziemy podziwiać jego otwartość na młodych. Tylko co z tego, skoro nie dowiemy się, kto mógłby być Stażewskim dla nas? Jak się do towarzyskiego Stażewskiego ma angażujący sąsiadów w swoje działania Althamer? Czy Park Rzeźby na Bródnie nie pokazuje wpływu artystów na miasto lepiej, niż pracownia malarza? A o pracowni mówiąc, czy nie jest ciekawym tematem trudność ze zdobyciem pracowni w Warszawie AD 2014?

Zmilczę, że imprezowanie artystów jest tak samo doniosłe, jak imprezowanie maklerów. To część większego zjawiska, zresztą wartego krytycznej uwagi, co po wystawie w MSN możemy zaledwie podejrzewać. Wybieram się jeszcze na Inżynierską, w nadziei, że chociaż ta część Festiwalu chociaż zbliży się do wysokiego poziomu zeszłorocznej edycji.

Chciałem napisać o dyskusjach prowadzonych w ramach festiwalu, ale mam wrażenie, że wymaga to odrębnego tekstu. Zdecydowanie najciekawsza była debata „Po co artystom instytucje”, niestety zabrakło moderatora, który podsumowałby ciekawe wątki pojawiające się w dyskusji z udziałem publiczności (panel był raczej nudny). Dyskusja o pracy artystów, z udziałem Franciszka Orłowskiego, Roberta Kuśmirowskiego i Normana Leto – twórców, których bardzo, bardzo cenię, była, niestety, po prostu śmieszna.

W rezultacie, w czasie największego kryzysu tożsamości instytucji sztuki, które nie wiedzą, jak dotrzeć do społeczeństwa, jak uzasadnić swoje istnienie, jak traktować artystów, dostajemy miałki festiwal, który nie służy rozwiązaniu żadnej z tych kwestii. Nie przedstawia żadnej wizji, a nawet nie stawia pytań „wychodzących” w miasto i społeczeństwo. To już lepszą wystawą były fajnie pomalowane beemki.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *