Aaaa ładny na eksport II

Mój przyjaciel twierdzi, że nie mam racji krytykując Idę  tak ostro.

– Spróbuj – mówi – spojrzeć na to inaczej. Nie jak na film o polskiej winie, o problemie relacji polsko-żydowskich. Spróbuj na to popatrzeć, jak na film bez wyraźnej tezy, historię dwóch kobiet. Jedna się miota, nawet nie potrafi sobie uświadomić, jaki ma problem. Kiedy on się rozwiązuje i Czerwona Wanda chowa swoje zamordowane dziecko, sama się zabija. A Ida jest po prostu głupia. Cała ta sytuacja w ogóle jej nie zmienia.

Jeżeli spojrzeć na to w ten sposób, nie budować nadmiernych oczekiwań, film faktycznie robi się nieco lepszy. Dialogi nadal nie są mistrzowskie, ale film przestaje tak rozczarowywać.

Przyjaciel uświadomił mi, jak bardzo recenzje filmu Pawlikowskiego, które przeczytałem podniosły moje oczekiwania. Recenzenci twierdzą, że obraz traktuje o relacjach polsko-żydowskich. W rzeczywistości ten wątek, podany w sposób bajkowy i naiwny jest dla Pawlikowskiego pretekstem do stworzenia psychologicznego obrazu. Większość recenzentów twierdzi też np. że prokurator-sędzia pije, bo „ma wyrzuty sumienia, bo posyłała ludzi na śmierć”. A może pije, bo nie wie, co się stało z jej małym synkiem? Generalnie – i ja sam wpadłem w tę pułapkę – bardzo łatwo wpasować film w ramy „gorących dyskusji”.

Tymczasem, jak twierdzi mój przyjaciel, należy go potraktować inaczej. Jako historię osobistą. Ale ja się pytam, po co w takim razie opierać tę bajkę na stelażu holocaustowo-sąsiedzkim? Nie jest to niewinny wybór. I naiwne potraktowanie tematu nadal Idę obciąża.

Jako kino psychologiczne jest to w każdym razie łatwiejsze do strawienia. Bardziej zrozumiałe stają się także nagrody. Te zdjęcia są chyba naprawdę ładne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *