Samochody i samoluby

Przeczytałem, że dziś o 16tej grupa kierowców zamierza protestować pod Metrem Świętokrzyska. Chcą zablokować jedno z wejść i domagają się – podaję za portalem Nasze Miasto – zaniechania polityki zrównoważonego transportu, likwidacji buspasów, „stop dyskryminacji kierowców względem rowerzystów i autobusów”. Chcą także mostu pontonowego na Wiśle, który miałby zastąpić spalony Most Łazienkowski. Są też postulaty dotyczące polityki państwa: likwidacja akcyzy na paliwo i fotoradarów. Najbardziej zaintrygował mnie postulat głoszący konieczność zabronienia starym samochodom wjazdu do centrów miast.

Najpierw się roześmiałem. Potem wkurzyłem. No bo, jak można być tak bezmyślnym, żeby ciągle nie dostrzegać, że jazda samochodem ma swoje potężne koszty? Samochód zajmuje dużo przestrzeni, jest mało ekologiczny. Użytkowanie prywatnych samochodów wymusza przebudowę przestrzeni w świat dostosowany nie do potrzeb ludzi, ale hybryd ludzi i samochodów, jak to ciekawie opisał John Urry. Że zabetonowany i zaasfaltowany świat, po którym przemieszczają się zapuszkowani w SUV-ach ludzie jest ideałem sporej grupy ludzi nie przestaje mnie zadziwiać.

Potem narysowałem „typowego kierowcę”, mając na myśli także siebie. Właśnie tak się często zachowuję za kierownicą. Bo, jak chyba większość kierowców jestem ćpunem: uzależnionym od samochodu. Prowadzenie samochodu jest fajne. Jazda autem, kiedy nie ma korka, to naprawdę duuża frajda. Zmieniam się, kiedy siadam za kierownicą. Naprawdę staję się hybrydą, która chce pędzić przed siebie, jechać, gnać! Każde czerwone światło to obraza. Odbiera poczucie swobody, które daje samochód. Utrudnienia w ruchu zabierają haj. I nic dziwnego, że ludzie się burzą.

A większość aktywistów miejskich odmawia w ogóle wysłuchania głosu tej grupy kierowców. Może słusznie, bo trudno się dyskutuje z ludźmi, którzy sprawiają wrażenie dzieci, którym ktoś odebrał zabawkę i one żądają teraz już, żeby rodzić zrobił tak, żeby zabawka była. To, nawiasem mówiąc, jest kolejna kalka, której trudno się unika: transformacyjny język co i rusz sadzający kogoś na nocniku i wciskający do wielu rąk grzechotki. Strasznie kuszące jest potraktowanie kierowców jako „niedojrzałych”. Ich krótkowzroczność jest denerwująca.

Ale, trzymając się porównania z dragami, proponujemy im wyłącznie abstynencję. A co z minimalizowaniem szkód? Hm? Gdzie jest nasza wrażliwość?

Nie twierdzę, że powinniśmy choćby rozważać likwidację z takim trudem wywalczonych buspasów. Likwidacja akcyzy na paliwo jest, moim zdaniem, absurdalna. Nie uważam też, żeby kierowcy, hojnie dotowani i dopieszczani na różne sposoby, byli specjalnie prześladowani. Fakt, że w ruchu poruszają się także autobusy, z których każdy wiezie 50 albo i 100 razy więcej osób, niż przeciętny samochód oraz rowery, które zajmują odrobinę miejsca na jezdni nie powinien być problemem dla dobrego kierowcy. Ale odbiera haj! Spróbujmy pomyśleć o tym w ten sposób, a może się z pikietującymi dogadamy.

Na koniec jeszcze jedno: czasami bez samochodu się nie da. Kiedy i tak jest daleko do pracy, trzeba rozwieść swoje przyszłościowe inwestycje do przedszkoli, szkół i na rozmaite kursy – nie jest łatwo. W tej walce o przyszłość, samochód jest przestrzenią, w której można odetchnąć. Jazda autobusem albo tramwajem, do którego najpierw szaleńczo się biegło z dzieckiem na ręku, takiej możliwości nie daje.

Szkoda, że kandydatka Zielonych na prezydent miasta jest na wakacjach. Ten protest byłby może idealną okazją, żeby pokazać, kierowcom alternatywy dla miasta aut.

 

3 komentarze/y

  1. Notka spoczko – ilustracja wybitna. W mojej ocenie podpis pod obrazkiem zbędny.

    Kolejne notki KONIECZNIE ilustrowane. Paint FTW <3

  2. Szkoda, że piszesz o tym z takiego płytkiego punktu widzenia i patrzysz na problem wyłącznie przez pryzmat frajdy z prowadzenia samochodu i odbierania tej przyjemności. Nie wszyscy korzystają z samochodów dla zabawy. Zastanów się ile ludzi tak naprawdę używa samochodów z przyzwyczajenia i wygody? Są to ludzie jeżdżą w dużych miastach do pracy w godzinach 8-10 i wracają o 16-18 a później ewentualnie do sklepu, tych co nie pracują na to nie stać. To wszystko to tylko mały procent ruchu samochodowego. Większość użytkowników samochodów to mali przedsiębiorcy, dostawcy, firmy transportowe itp. które bez dobrej infrastruktury nie są w stanie funkcjonować. Wyobraź sobie jakby wyglądało Twoje życie bez kuriera, poczty i świeżych produktów w sklepie pod Twoim domem. Wyobrażasz sobie hydraulika, elektryka w autobusie z narzędziami? Jesteś w stanie odbierać przesyłki z Janek albo jeździć codziennie do hipermarketu na obrzeża miasta? A może meble przewieziesz sobie sam? Wtedy dopiero będą korki. Dostawcy, kurierzy nie są w stanie nigdzie zaparkować np przez to, że np wzdłuż metra (które zablokowało ruch na kilka lat) i w innych miejscach jest 20 km barierek i brak możliwości zjazdu tylko po to aby promil rowerzystów czuł się bardziej odizolowanych od ulicy. A ludzie chorzy albo starsi? Może wsiądą na rower albo pojadą na zakupy pojadą tramwajem?
    W tym momencie w Warszawie w ciągu dnia są czynne zaledwie 3 pasy na drugi brzeg Wisły, jeśli resztę zajmuje komunikacja miejska. Pięć, jak na razie bezużytecznych stacji metra kosztowało 10 razy więcej niż 3 dobre mosty. Nie uważam, że to jest polityka zrównoważonego rozwoju…
    W cenach paliwa, zawarty jest podatek na budowę parkingów, dróg głównych i serwisowych. A parkingów ciągle ubywa lub robi się strefy płatnego parkowania. Cały transport robi się coraz droższy a miasta coraz bardziej zakorkowane. Firmy, od których zależą Twoje podstawowe rzeczy nie mogą funkcjonować. Chyba raczej przeciw temu ludzie protestują a nie przeciwko odbieraniu komuś przyjemności z jazdy?
    Następnym razem zastanów się trochę bardziej globalnie jak miasto działa i kto tak naprawdę transportu samochodowego potrzebuje a nie patrz tylko na ten problem z punktu widzenia własnych doświadczeń i przyzwyczajeń. Zastanów się jakie problemy dla funkcjonowania całego miasta powoduje aktualna zrównoważona polityka transportowa? Na początek polecam zostać dostawcą pizzy na 1 miesiąc – gwarantuje, że już po tym całkowicie zmienisz zdanie.

    Pozdrawiam

    • Drogi P.T. Rozsądku. Masz po części rację ale:
      Myślę, że 70% ruchu to 1 osoba w 4 osobowym samochodzie jadąca do pracy, a nie będąca w pracy (jak kurierzy, hydraulicy, etc..)
      Mietro… Na razie bezużyteczne, ale gdy powstanie i zostanie otwarte, to się zapełni.
      To co tam dopłacasz w paliwku jest przeznaczone dla GDDKiA na autostrady i ekspresówki (tam nie ma buspasów!) oraz na kolej.
      Drogi w mieście, parkingi, etc są budowane za pieniądze z podatku dochodowego, więc także dzięki korzystającym ze zbiorkomu oraz rowerzystów! To smutne, że nie wiesz na co Cię kasują.

      P.S. Na protest przyszło 7 wyznawców #krula i na wszelki wypadek zablokowali i tak nieczynne wejście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *