VI tura

Za dwa dni około połowa Polaków pójdzie wybierać z dwóch złych kandydatów. I to jest w zasadzie jedyny pewnik w tych najciekawszych od lat wyborach. Jaką strategię przyjąć? Co nam się bardziej opłaci? Na lewicy zupełnie nie ma zgody, bo w gruncie rzeczy trudno wybrać spomiędzy dwóch odłamów POPiSu.

Krzysztof Posłajko nawołuje do głosowania na Andrzeja Dudę, bo potrzeba nam zmian. To prawda, potrzeba. Prawdą jest też, że prezydent jest zwornikiem obecnego systemu politycznego, który rządzi się logiką pendolinizacji: punktowego podnoszenia standardu (kolei, uniwersytetów, instytucji kultury) kosztem całości systemu.  Jest też prawdą, że „mniejsze zło”, także dzięki ordynacji z okręgami jednomandatowymi obsiadło rozmaite instytucje.  Zadziwiająco słaba jest reakcja na antydemokratyczne odruchy rządzących. Bronisław Komorowski inicjując i podpisując ustawę ograniczającą swobodę zgromadzeń wykazał się takim odruchem. Zakaz zasłaniania twarzy jest bowiem takim ograniczeniem. Nie pamiętam też, by prezydent przeciwstawił się swojej partii i nawoływał warszawiaków do udziału w referendum w sprawie Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Tymczasem będzie zapewne namawiał obywateli do głosowania w niekonstytucyjnym referendum jesiennym. We wczorajszej debacie, prezydent Komorowski powiedział, że „odebrał sygnał od wyborców” i stąd głosowanie w sprawie JOW-ów. Nie powiem, żebym z entuzjazmem patrzył na tę próbę kompletnego zdemolowania demokracji. I tak mamy problem z uczestnictwem obywateli w życiu państwa. Jestem przekonany, że decyzje dotyczące naszych, obywateli tego kraju, wspólnych spraw, powinny być uzgadniane przez system demokracji przedstawicielskiej (sorry, Janie Sowo). Zniechęcanie do uczestnictwa, a do tego prowadzi słaba reprezentacja poglądów wyborców przez ten system, to gwarancja niestabilności i wywołania serii kryzysów. I do tego, oprócz utrwalenia duopolu „mniejsiejszego zła” i „więksiejszego zła”, doprowadzi wprowadzenie okręgów jednomandatowych w wyborach do Sejmu.

Mimo to, bliżej mi do Jakuba Majmurka, który z kolei będzie głosował na Bronisława Komorowskiego. Bo mimo wszystkich wyżej wymienionych zastrzeżeń, nie wierzę, że Duda przekłuje balon PO. W debacie nie usłyszałem wielu merytorycznych argumentów z jego strony. Za to już marzę o tym, że po jego zwycięstwie zatrudnię się w prezydenckim instytucie zwalczającym „defamację Polski. 8 godzin dziennie czytać zagraniczną prasę! Wspaniała synekurka.

Nie sądzę, że lewicy Duda wyjdzie na dobre. Jego wypowiedź w sprawie Jedwabnego, jego kuriozalne wypowiedzi o konwencji antyprzemocowej – to są istotne sygnały. Sygnały, że w miejsce logiki pendolinizacji będziemy mieć logikę zranionej dumy. Poczucie krzywdy to nie jest dobry doradca. I nie jest to kwestia „estetyczna”. To jest kwestia jak najbardziej etyczna. Ktoś, kto uważa, że chrześcijan z Syrii trzeba przyjąć, bo są nam „kulturowo bliscy”, a nie dlatego, że Polska po prostu może i powinna przyjmować co roku kilka tysięcy imigrantów ma jakiś poważny problem. Zwłaszcza, jeśli jego teza jest jeszcze mocniejsza: że wszyscy chrześcijanie są kulturowo bliscy Polakom. Katolicy z indyjskiego stanu Kerala i nigeryjscy Zielonoświątkowcy na pewno też tak uważają.

Dlatego nie zagłosuję w VI turze wyborów między złem a złem. Zmęczyłem się. Ze zmęczenia zostanę w domu nawet wbrew swoim osobistym interesom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *