Wielkie pranie mediów

W 1996 Pierre Bourdieu, namaszczony już wtedy na jednego ze świętych starców francuskiej socjologii, wydał książeczkę poświęconą telewizji (wyd. polskie O telewizji. Panowanie dziennikarstwa). Książka, która jest zapisem dwóch wykładów wygłoszonych w maju tego roku przez Bourdieu w telewizji (fragment dostępny tutaj), jest brutalną demaskacją mechanizmów panujących w mediach. Obnaża skrzywienia relacji, precyzuje, w jaki sposób „medium staje się przekazem”: niewinne z pozoru, niby techniczne pozycje ujawniają swoją polityczną naturę. Książka wywołała gniewną dyskusję, która szybko wywindowała ją na szczyt listy bestsellerów. Pokazanie, w jaki sposób funkcjonuje „pole dziennikarskie”: kto zyskuje pozycję, jaki kapitał jest w tym polu najważniejszy, rozwścieczyło nie tylko przedstawicieli mediów, ale i niektórych medialnych intelektualistów.

Wydana w maju tego roku, poświęcona polskiej telewizji, książka Piotra Szumlewicza Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach, choć doczekała się już wielu recenzji i chyba nieźle się sprzedaje, żadnej zasadniczej dyskusji nie wywołała. Szumlewicz, dość regularnie odwołując się do wspomnianej wcześniej książki Bourdieu, pokazuje choroby trawiące polską, szczególnie publiczną, telewizję. Padają bardzo poważne zarzuty: nepotyzm, całkowity brak profesjonalizmu, ignorancji dziennikarzy oraz neoliberalne i konserwatywne wykrzywianie przekazu.

Mocną stroną książki są soczyste anegdoty: zatrudnianie przez Facebooka czy maskarada z „krewnym prezydenta”, której celem było pokazanie swoich „pleców”. Przytaczane przez Szumlewicza historyjki pokazują panującą na Woronicza kulturę strachu oraz robienie „business as usual”, niezależnie od sytuacji. Materiały montowane są na jedno kopyto: od szczegółu do ogółu (pani Ania wzięła kredyt we frankach, wypowiedź eksperta, stwierdzenie, ile osób jest w takiej sytuacji) albo odwrotnie. Są też miałkie intelektualnie, o czym zresztą można się przekonać włączając telewizor.

Szumlewicz zarzuca też polskiej telewizji poważne skrzywienie ideologiczne. Neoliberalne dogmaty i obyczajowy konserwatyzm traktuje się jako oczywistość. Potężnym problemem jest intelektualne ospalstwo i konformizm, które nie pozwalają dziennikarzom na krytycyzm. Pokazują oni wszelkie problemy w zasadzie albo jako katastrofy naturalne albo jako indywidualne błędy. Systemowe analizy w mediach pojawiają się sporadycznie.

Czyta się Szumlewicza łatwo i przyjemnie również dzięki temu, że długość rozdziałów jest podobna do tej, jaką znają czytelnicy Dana Browna. Dlatego, mimo przytaczania statystyk i cytowania literatury socjologicznej, całość sprawia wrażenie analizy dość powierzchownej.

Choć wiele fragmentów odpowiada mniej więcej moim odczuciom. Też sądzę, że telewizja jest zasadniczo prawicowa. Od dawna uważam, że wojna PiS i PO oparta jest na ambicjach bardziej, niż na istotnych różnicach. Jest to raczej kwestia skali – jedni są mniej, drudzy bardziej konserwatywni. Szumlewicz opisuje ten spór, jako starcie frakcji „prawdy” i „normalności”. Frakcja normalności uważa, że zasadniczo wszystko jest ok. Frakcja prawdy, że problemem jest zepsucie moralne, które frakcja normalna ukrywa. Przy takiej ramie, niemożliwe jest zrozumienie zjawisk, które swoje podłoże mają w bardziej złożonych procesach społeczno-ekonomicznych.

Z zaciekawieniem przeczytałem też rozdział dotyczący mediów „niezależnych”. W Wielkim praniu Szumlewicz dobitnie pokazuje ich siłę i pozycję hegemona na polskim rynku medialnym. Mimo posiadania programów w telewizji publicznej, kilku wysokonakładowych tygodników, kanałów telewizyjnych i radiowych, dziennikarze tej frakcji, podobni w tym zresztą do hierarchów Kościoła, pokazują się wciąż w roli Dawida walczącego z Goliatem. Prawda jest jednak taka, że Dawid jest co najmniej wielkości Goliata.

Bardzo mnie cieszy, że ta książka wyszła. Jest jednak zbyt nierówna – niektóre rozdziały mają po prostu charakter pamfletu. Część tekstów może przekonać tylko już przekonanych. Natomiast rozdział poświęcony relacjonowaniu wojny na Ukrainie może do książki zniechęcić każdą osobę mniej prorosyjską, niż Nikita Michałkow.

W rozdziałach poświęconych kryzysowi za naszą wschodnią granicą Szumlewicz trzyma się bowiem narracji, według której Majdan zrobili po prostu „faszyści”. Bronienie Janukowycza, ponieważ był „demokratycznie wybranym prezydentem” też wydaje mi się niesamowitym upraszczaniem sytuacji. Słusznie zauważa spore skrzywienie w relacjach polskich mediów. Z tych przesłanek wyciąga jednak dziwne wnioski. Sugeruje np. jakoby problem „zielonych ludzików” w zasadzie nie istniał, podczas gdy wiemy obecnie, z której konkretnie rosyjskiej jednostki można trafić na ukraiński front!

Trudno też Rosję traktować, jak jedno z państw Unii Europejskiej. Jasne, że w Polsce rusofobia jest silna i być może zbyt często dochodziła do głosu, gdy nie było powodu, by histerycznie reagować na działania Kremla. Niemniej jednak wprowadzając represyjne prawo wobec mniejszości seksualnych, regularnie ograniczając działalność organizacji pozarządowych, militaryzując dyskurs publiczny, wreszcie najeżdżając swojego sąsiada bez wypowiedzenia wojny, Rosja dała jednak poważny dowód na to, że rozmowy nie mają sensu i że jest się, czego obawiać.

Dlatego, choć trudno się nie zgodzić z autorem Wielkiego prania, że polskie media, jak powietrza potrzebują krytycyzmu. Jednak jego punkt widzenia kryzysu ukraińskiego może niektórych czytelników skłonić do kwestionowania innych stwierdzeń zawartych w książce. W tym świetle traci powagę obrona misji mediów publicznych.  Przy takim skrzywieniu perspektywy, można nabrać wątpliwości, co do oskarżeń o ideologiczne wykrzywienie polskiego dziennikarstwa.

Mimo powyższych zarzutów, uważam, że warto się z Wielkim praniem zapoznać. Krytyka logiki, według której wychwalane są akcje charytatywne lub koncentracji na indywidualnych losach jednostek kosztem zjawisk systemowych należące do najmocniejszych punktów książki, naprawdę warte są przeczytania.

Chyba, że komuś się nie chce. Wtedy może obejrzeć ten rysunek:

media rysunek

 ***

 Piotr Szumlewicz Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach, wyd. Czarna Owca 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *