Nie nadążam

Minął pierwszy tydzień 2016 roku, a już wydarzyło się tyle, że trudno nawet nadążyć za konkretnymi wydarzeniami. Od środy wieczorem prezydent Duda podpisał 3 istotne ustawy, a od dzisiaj rana mamy nowych szefów mediów publicznych. Wszystko to wpisuje się w trwającą na dobre od grudnia konserwatywną rewolucję. Kaczyński bierze się za demontaż instytucji, by uczynić państwo bardziej sterownym. Jego głęboko wierząca w swoją misję formacja karnie wprowadza kolejne zmiany, które służą manifestacji sprawczości nowego rządu.

Ponieważ jednak nie zapowiada się istotna korekta kursu gospodarczego, za to ogromna burza w sferze symbolicznej – faktyczny wpływ nowych władz na rzeczywistość nie zapowiada się jakoś szczególnie na tle poprzednich rządów. Jest to kwestia poprzestawiania niektórych, dość losowych wektorów. Najbardziej bolesna, bo służąca czystej manifestacji siły jest decyzja o unicestwieniu puszczy. Coś, co mogłoby znakomicie służyć retoryce narodowej dumy dostało się pod walec śledzących wszędzie lewackie spiski prawicowców. Ochrona wpisanej na listę UNESCO puszczy została uznana za fanaberię.

Tymczasem w fascynującej publikacji (jeżeli ktoś szuka kompaktowej informacji o horyzoncie myślowym władz PiS to tam ją znajdzie) Wygaszanie Polski 1989 – 2015 Jan Szyszko z pasją bronił Lasów Państwowych. Jego artykuł opatrzony był zdjęciem potężnego dębu, który „pamięta dobrze czasy Polski silnej, wolnej”. Głównym zagrożeniem wskazanym przez autora była prywatyzacja lasów, przez którą dostęp do naszego dobra wspólnego zostałby ograniczony. Okazuje się jednak, że jako minister dobro wspólne pojmuje bardzo wąsko.

Jaka jest różnica między PO, a PiS-em? Ta pierwsza prawicowa partia udawała, że państwo z dykty działa. Wybijała w nim dziury po cichu i dyskretnie. Kierowała się krótkoterminowym rachunkiem ekonomicznym, szkodliwym na dłuższą metę, czego klinicznym przykładem jest prywatyzacja warszawskiego SPEC-u.

Druga prawicowa partia również zauważyła słabość państwa, ale ponieważ najwyraźniej słabość postrzega jako grzech postanowiła je ukarać. Nie naprawiać instytucji, tak, by funkcjonowały możliwie niezależnie od tego, kto rządzi, ale przeciwnie – złożyć tak, by wszystkie ważne stanowiska objęli nasi. Działania Kaczyńskiego pokazują dobitnie: polscy konserwatyści instytucji nie rozumieją wcale. Są tylko dobrzy i źli ludzie. Podobną myśl sformułował w bardzo ciekawym wpisie na swoim blogu Krzysztof Nawratek.

W praktyce jednak w imię krótkotrwałego rachunku ekonomicznego, PiS planuje wycięcie puszczy. Choć ideologia jest inna, skutki w postaci wyprzedaży i niszczenia wspólnego dobra są podobne.

To jest właśnie tragedia PO-PiS-u, z którego wcale się nie wygrzebaliśmy. Na razie trwa kulminacja rozpoczętej 10 lat temu IV RP. A jedyne, co potrafimy, to kwękać. Nie jestem inny – wybrałem wakacje zamiast śledzenia polityki. Dlatego nie zdążyłem nawet odpowiedzieć na falę krytyki wobec Razem – w mojej ocenie jedynej sensownej opozycji.

Ale wszystko po kolei. Ważne, by swoim życiem potwierdzać swoje przekonania. A ja wierzę, że nie należy pozwolić, by kapitalizm zawłaszczył mój wolny czas. Dlatego czas na przerwę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *