To samo tylko bardziej: Sympatyczny drągal w natarciu

Z ciekawości sięgnąłem w kiosku po Newsweeka (nr 50/2017). Na jego łamach Cezary Michalski, niczym dzielny Don Kichot przypuszcza kolejną szarżę na wiatraki. Minęły dwa lata od wyborczej porażki Platformy Obywatelskiej w wyborach, a tymczasem żarliwość Autora w obronie radykalnego centrum nie słabnie ani odrobinę. Jego artykuł pod jakże chwytliwym tytułem „Zabić leminga” jest tej obrony interesującym przykładem.

Skoro Tomasz Lis utrzymuje się na stołku naczelnego, a felietoniści tworzą kolejne rzewne historie o krzywdzie oświeconego mieszczaństwa, widocznie jest na to zapotrzebowanie. Skupienie się na jednym z odłamów klasy średniej pozwala pismu utrzymać się na powierzchni. Wymaga to jednak dobrego wyczucia nastroju i ciągłego wysiłku w potwierdzaniu wspólnoty przekonań. Do stworzenia medium tożsamościowego, a takim pod rządami Lisa Newsweek jest niewątpliwie, konieczna jest drużyna złożona z osób o wyrazistych poglądach i dobrym piórze. Kompletowanie takiej kompanii osobiście również chyba zacząłbym od tego sympatycznego drągala Michalskiego.

Mało jest publicystów obdarzonych taką swadą, jak Cezary Michalski. Swoim piórem Michalski służył nominalnie lewicowemu portalowi Krytyki Politycznej, a wcześniej był rycerzem mediów konserwatywnych, na łamach których prowadził między innymi krucjatę przeciwko programowi prowadzonej przez Andę Rottenberg Zachęty. W Krytyce był samozwańczym obrońcą status quo i systemu stworzonego przez Platformę Donalda Tuska. Po jego odejściu tę rolę świetnie spełnia twórca i redaktor naczelny KP Sławomir Sierakowski. Sam Michalski przetransferował się do Newsweeka. Podejrzewam, że lepiej płacą. Na pewno scena jest większa. A sam show publicysta ma dobrze opracowany od lat. Do swojej formuły nie wprowadza więc zbyt wielu modyfikacji. Nie mam ochoty demaskować wszystkich przekłamań i uproszczeń dokonywanych przez publicystę. Chciałbym ograniczyć się do kilku spostrzeżeń.

Ponad rok temu komentowałem artykuł, w którym Autor oskarżał lewicę o spowodowanie porażki wyborczej. W tekście służącym ewidentnie konsolidacji liberalnego „anty-PiS-u” Michalski grzmi na lewicę, że zamiast być prawicową PO śmiała sformułować własny przekaz. Dostaje się także stowarzyszeniu Miasto Jest Nasze, ponieważ ujawniło skalę patologii i ludzkiej krzywdy przy dzikiej reprywatyzacji, jaka odbywała się za przyzwoleniem lub przy współudziale najwyższych władz Warszawy. Michalski odmawiał wtedy prawa do wskazywania problemów, ponieważ obiektywnie osłabia to PiS. Ponieważ transformację ustrojową krytykuje zarówno prawica, jak i lewica, Autor z chęcią je zrównał. Pozwoliłem sobie skomentować to w ten sposób, że „gdyby Robert Winnicki powiedział, że Ziemia jest okrągła i to samo stwierdził Adrian Zandberg, byłby to już dowód na tożsamość Ruchu Narodowego i Razem”.

„Zabić leminga” jest powtórzeniem tych samych tez. Nowością jest dodanie do personalnych ataków na Jana Śpiewaka czy Adriana Zandberga osobistych ataków na Rafała Wosia. Widocznie lewicowa retoryka publicysty liberalnej POLITYKI musiała poruszyć u Autora jakąś czułą strunę.

Chcąc pełnić rolę głosu radykalnego centrum warto trochę więcej uwagi poświęcić wewnętrznej spójności tekstu. Wiem, że to trudne, bo emocje czasem biorą górę. Kiedy jednak już w imię publicystycznej wolności dokonuje się, jak czyni to Cezary Michalski, utożsamienia pewnego odłamu klasy średniej: wielkomiejskich beneficjentów transformacji ustrojowej o silnie ugruntowanych neoliberalnych poglądach na gospodarkę z całą klasą średnią warto się tego trzymać. Gdy w dalszej części tekstu dowiadujemy się, że działacze i elektorat partii Razem to także klasa średnia, której rzekomo partia ta zagraża, efekt jakby słabnie.

Moim zdaniem dość prymitywny, choć być może skuteczny, jest zabieg Autora okraszającego każdorazowo słowo „lewica” przymiotnikiem „populistyczna”. Na czym populizm partii Razem polega Michalski tak jakoś tylko daje do zrozumienia. Inaczej być może musiałby zaproponować taką definicję populizmu, w której mieści się przedstawianie postulatów odpowiadających dokładnie problemom, z jakimi nasz kraj boryka się zdaniem ekspertów OECD albo propozycja zmian w stawkach podatkowych policzona tak, by zbilansować budżet. Co ciekawe celem Razem, co wynika z wypowiedzi przedstawicieli tej partii, jest poszerzenie klasy średniej i zagwarantowanie także jej członkom większej stabilności.

Podobnie rzecz ma się z atakami na Rafała Wosia. Raczony przez sympatycznego drągala z Newsweeka mianem „ideologa” Woś, w czasie swojej kariery prowadził zajęcia na uniwersytecie, a w swoich książkach tezy popiera rzetelną bibliografią. Ponadto w przeciwieństwie do autora Newsweeka również w swoich artykułach polega raczej na naukowych badaniach, niż własnej intuicji połączonej z pisarskim rzemiosłem.

Koktajl z inwektyw, insynuacji i paniki moralnej, jaki serwuje czytelnikowi Autor jest dość niestrawny. Widać, że Michalski jest w świetnej formie i nie boi się odważnych, choć mających niewiele wspólnego z rzeczywistością syntez: „Klasa średnia ma za to wszystko płacić. Jest z dwóch stron miażdżona ekonomicznie i politycznie. To jest główny powód dzisiejszego kryzysu całego liberalnego Zachodu”.

Zmartwiony losem polskiej klasy średniej publicysta, gdyby tylko chciał mógłby sięgnąć po któreś z opracowań pokazujących, jak postępująca deregulacja wpłynęła na dochody klasy średniej „w całym liberalnym Zachodzie”. Mógłby także zauważyć, że osoby o lewicowych poglądach mają takie samo prawo do ich artykulacji, jak osoby o poglądach liberalnych. Obecna sytuacja wynika między innymi z tworzenia się catch-all parties, które prowadzi do zatarcia się wyraźnych różnic w ideologii i praktyce politycznej. Casus PO-PiS-u jest tylko jednym z wielu przykładów, jakie można zaobserwować na całym świecie.

Mógłby Autor zrobić jeszcze wiele rzeczy, ale ich nie zrobi. Prawdopodobnie w Newsweeku pieniądz dobry. Nakład wciąż przyzwoity. Na stare lata otworzyć się na jakieś nowe idee może być zbytnim trudem. Dlatego nie wątpię, że w przyszłym roku, o ile nie zakocha się w technokracie Morawieckim, nasz sympatyczny drągal dalej będzie Czytelnikom serwował swoje koktajle. Skoro znajdują się amatorzy tych trunków, czemu nie?

Panie Cezary, niech Pan się nie zmienia! Stali klienci mogliby tego nie przeżyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *