Długie długi

Kilka lat temu David Graeber wyrósł na jednego z najważniejszych krytycznych intelektualistów. W swoich pracach podejmuje namysł nad pojęciami i schematami myślenia, które wywierają największy wpływ na kształtowanie naszego świata.

Niedawno w konkusie Economicus organizowanym przez Dziennik Gazetę Prawną pierwsze miejsce przypadło monumentalnej pracy Graebera Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat, przetłumaczonej przez Bartosza Kuźniarza. Nagroda dla książki, która odniosła imponujący międzynarodowy sukces nie dziwi. To wielowątkowa praca, w której amerykański antropolog nie tylko podważa mity założycielskie ekonomii (mit barteru), ale proponuje czytelnikowi interesującą wizję historii gospodarczej świata.

Pozwolę sobie najpierw na małą dygresję. Kilka miesięcy temu dyskutowałem z moim przyjacielem o raporcie zespołu Macieja Gduli Dobra zmiana w Miastku. Nie ukazał się jeszcze wtedy Nowy autorytaryzm – esej, w którym Gdula rozwija wątki z raportu badawczego, wpisuje badania w szerszą narrację i przedstawia koncepcję opisu rządów PiS za pomocą terminu „nowy autorytaryzm”. Muszę przyznać, że moja pierwsza reakcja na raport była nadmiernie entuzjastyczna. Przyznawałem, że są problemy metodologiczne, ale broniłem samego badania.

Mój przyjaciel wygłosił wtedy pełną pasji mowę na cześć antropologii. Jego wywód zmiażdżył słabą argumentację, za pomocą której próbowałem bronić raportu. Ale co ważniejsze, jego pean na cześć antropologii celnie uderzał w pewne cechy mojej dyscypliny – socjologii. Jasne, trudno przeprowadzić jasny podział, gdzie zaczyna się jedna, a kończy druga dziedzina. Ponadstuletnie tradycje praktyk badawczych prowadzą do nieco innego nastawienia antropologów i socjologów. Ci ostatni mają tendencję do budowania modeli apriorycznie, a potem dopasowywania do nich badań. Tradycyjnie, antropolodzy nie mogli sobie na to pozwolić jadąc do ludów, o których nic nie wiedzieli, wobec czego budowali uogólnienia na żmudnie zbieranym materiale empirycznym.

W rezultacie, w literaturze socjologicznej warstwa obserwacji bardzo często służy ilustracji z góry przyjętych tez: na temat podziału klasowego, „właściwej” struktury społeczeństwa itd. W rezultacie mamy często do czynienia z eseistyką.

Mnie osobiście antropologia kojarzyła się głównie z koniecznością zakuwania szczegółów na temat krążenia naszyjników czy budowy chat u ludów, które kompletnie mnie nie obchodziły. Uważałem ją w sumie za zbiór ciekawostek z różnych zakątków globu wartych może zapisania, ale nie mających specjalnego znaczenia dla zrozumienia współczesnych kapitalistycznych społeczeństw. Szczęśliwie prace Maussa czy Levi-Straussa czytało się także na innych zajęciach. W każdym razie, mimo że wtedy musiałem przyznać mojemu przyjacielowi rację, nie czułem się do końca przekonany. Moje wątpliwości budził fakt, że antropologia rzadko wykracza poza skrupulatne opisy przedmiotów i świąt. Zresztą, w posłowiu do swojej pracy dzieła o długu David Graeber stwierdza, że antropolodzy „odgrywają przede wszystkim rolę sokratejskich gzów: za każdym razem, gdy pojawia się jakiś ambitny europejski lub amerykański teoretyk wygłaszający odważne generalizacje na temat życia politycznego, gospodarczego czy rodzinnego istot ludzkich, za chwilę przychodzi antropolog i zauważa, że na Ziemi Ognistej, w Burundi albo na Samoa są ludzie, którzy postępują dokładnie odwrotnie”.

Graeber przyznaje, że jedną z motywacji do napisania przekrojowej książki było pokazanie, że antropolodzy mogą wykorzystać unikalne cechy swojej dziedziny, by wpłynąć na debatę publiczną w istotnych kwestiach. I udało mu się to świetnie.

Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat to książka, która zmieniła moje postrzeganie antropologii (nie to, żeby odmieniło to losy świata, ale fajnie jest odkrywać dla siebie nowe rzeczy). Jest to monumentalne dzieło, w którym chęć potwierdzenia pewnych intuicji, zaprowadziła autora, jakkolwiek tanio by to nie brzmiało, w podróż dookoła świata i daleko w głąb czasu. Graeber łączy w niezwykle oryginalny i ciekawy sposób ogromny (naprawdę ogromny) materiał, jakiego dostarczają badania antropologiczne, historyczne i lingwistyczne starając się odpowiedzieć na pytanie: czym właściwie jest dług?

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Graeber prowadzi za sobą czytelnika. Struktura książki jest logiczna, a wywód, choć wielowątkowy, bardzo zdyscyplinowany.

Wysiłek Graebera wymierzony jest najpierw w mit barteru stojący u podstaw ekonomii jako nauki. Pomysł jest taki: pokażmy, że dziedzina, która rości sobie prawa do naukowości, nie radzi sobie z podstawowymi pojęciami, na których stoi. Tworzy skomplikowane modele matematyczne – w porządku. Jednak ma problem z wyjaśnianiem bardziej fundamentalnych mechanizmów.

Dlatego też w pierwszej części czytelnik jest prowadzony przez społeczności, które nie stosują naszego obiegu pieniądza. Na poziomie wioski czy regionu wymian dokonuje się bez gotówki. Widzimy, że przedmioty zmieniają właścicieli bez potrzeby obliczania ich dokładnej wartości. Istotniejsza jest bowiem możliwość wymieniania rzeczy o podobnej wartości. W tym, co Graeber nazywa ekonomią społeczną dokładne wyznaczenie wartości nie jest konieczne. Zrozumie to większość ludzi, która wyjeżdża ze znajomymi na wakacje. Lód w sklepie może nie kosztować dokładnie tyle, co piwo, ale jeśli ty jednego dnia postawiłeś mi Magnum, a następnego ja kupiłem ci Żywca, to nie będę się przecież domagać tych dwudziestu czy trzydziestu groszy.

W ekonomiach społecznych dług pełni ważną rolę. Jest niedokończoną wymianą, a więc rozciąga perspektywę czasową wierzycieli i dłużników w przyszłość do momentu przywrócenia równowagi. W ten sposób staje się siłą wiążącą. Wobec tego w wielu społecznościach dba się o to, by długi nie zostały spłacone do końca.

Dalej Graeber rysuje szeroką panoramę historyczną. Pokazuje od czasów Mezopotamii, że długi nie miały, w przeciwieństwie do naszych czasów, charakteru absolutnego. Istniały zwyczaje anulowania zapisów dłużnych. Zgromadzenie wszystkich dóbr w jednym ręku uznawano za niekorzystne. Dług zawsze także wiązał się z kwestiami moralnymi. Żądanie od dłużnika zbyt wiele uważano za niemoralne.

Odmalowując funkcjonowanie długu w społeczeństwach świata na przestrzeni tysięcy lat, Graeber odnajduje pewne prawidłowości. Jednocześnie wielką zaletą książki jest ukazanie przemian w ujęciu globalnym. Myślenie o epokach w odniesieniu do funkcji długu i rodzaju dominującego pieniądza wydaje się być bardzo ciekawą propozycją. Na przemian następują epoki, w których dominuje pieniądz fiducjonarny. System opiera się na zapisach dłużnych i obywa bez konieczności produkcji dużej ilości kruszców. W tych epokach kruszce znajdują się raczej w pałacach i świątyniach. Z kolei w okresach, gdzie prym wiedzie kompleks militarno-monetarny system opierać zaczyna się na środkach płatniczych, które obsługują armie. Monety i ich odpowiedniki służą bowiem w sytuacji, w której brak jest stabilnych struktur gwarantujących, że dług, zobowiązanie moralne, będzie dotrzymane.

We współczesności, po narodzinach kapitalizmu dominacja pieniądza wyraźnie wskazuje na niestabilny charakter świata. Monety i wojna idą w parze. Gospodarki społeczne – wymiana lokalna oparta na zaufaniu w danej społeczności potrzebuje raczej stabilności. Tam, gdzie jest ona naruszana wkracza wymiana monetarna.

Wydaje się to bardzo ciekawym wglądem w zagadnienie funkcjonowania walut. Inną interesującą propozycją Graebera jest wyróżnienie trzech głównych zasad moralnych, na których opierają się stosunki gospodarcze. Wszystkie trzy funkcjonują w pewnym stopniu w każdym społeczeństwie. Te trzy zasady moralne to komunizm, hierarchia oraz wymiana.

Komunizm, dowiadujemy się z Długu to dowolna relacja opierająca się na zasadzie „każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości”. Nietrudno sobie wyobrazić, że na tej zasadzie mogą funkcjonować grupy znajomych. Greaeber pisze o „komunizmie bazowym” (s. 136): „jeśli ludzie nie uważają się za wrogów i jeśli czyjaś potrzeba wydaje się im dostatecznie wielka albo jej koszt rozsądny, to domyślną regułą działania jest zasada każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości”.

Hierarcha zakłada uzasadnienie przewagi jednej strony. Jest to kwestia utrwalenia relacji między przynajmniej dwoma stronami, z których jedną uważa się za lepszą od drugiej, która nie opiera się na wzajemności. Tutaj jedna strona może po prostu brać albo też po prostu darować. Wzajemność to z kolei warunek wymiany. Zakłada się, że aby doszło do wymiany muszą istnieć zasady przyjęte przez obie strony, a więc przestrzeń, w której strony są sobie równe, a przynajmniej przewaga którejś nie jest decydująca.

Badanie, który typ zasady moralnej dominuje w stosunkach gospodarczych pozwala Graeberowi wzbogacić interesującą propozycję spojrzenia na historię gospodarczą oraz szukać związanych z każdą z zasad moralnych zjawisk.

Wielkim nieobecnym jest w Pierwszych pięciu tysiącach lat Karl Polanyi. Tymczasem rozdziały odnoszące się do narodzin kapitalizmu i rozwoju systemu aż proszą się o zestawienie z Wielką transformacją. Graeber momentami męczy się, ponieważ nigdzie nie odwołuje się do ukutego przez węgierskiego autora pojęcia komodyfikacji. Dokładniejsze badanie wątków łączących Dług i Wielką transformację wydaje się zadaniem, które może przynieść interesujące przemyślenia dotyczące współczesnego systemu gospodarczego.  Książki łączy refleksja nad Smithem i sądzę, że Graeberowi spodobałaby się ta myśl Polanyego: „ład gospodarczy stanowi funkcję ładu społecznego. Dziewiętnastowieczne społeczeństwo, w którym działalność gospodarcza była wyizolowana i podporządkowana szczególnej motywacji ekonomicznej – stanowiło pod tym względem nadzwyczajny zwrot”. Polanyi pisał także, że „samoregulujace się rynki nabrały charakteru świeckiego zbawienia”, Graeber pisze o sprzeciwie Kościoła wobec procentu. Wynika on jego zdaniem z faktu, że funkcjonariusze religii spostrzegli, że pieniądz wytwarza alternatywną dla kontrolowanej przez nich duchowości sferę moralną.

Polanyi także wyróżnił inne, niż rynkowe motywacje spajające społeczeństwo: wzajemność i redystrybucję.

Książka Graebera, jak mało która, łączy ogromny ładunek wiedzy z przejrzystym językiem (brawa dla tłumacza). Dostarcza materiału do przemyśleń nad milczącymi założeniami, na których opiera się nasz system gospodarzy. Założenia te pozwalają trwać właściwym kapitalizmowi procesom, które skutkują cierpieniem ogromnych rzesz ludzi. Automatycznie bowiem stosuje się założenia moralne, które, jak dowodzi się w Długu są raczej arbitralne.

Jestem przekonany, że to ważna książka. Zawierająca silny ładunek wiedzy w służbie społecznej zmiany. Dobry kawałek krytycznego pisarstwa. Na ile jednak uda się Graeberowi wpłynąć za jej pośrednictwem na kurs rzeczy, pozostaje kwestią otwartą. Kto ma bowiem dzisiaj czas czytać grube książki?


David Graeber

DŁUG. PIERWSZE PIĘĆ TYSIĘCY LAT

tłum. Bartosz Kuźniarz

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017

w cholerę stron: 636 z indeksem (co się chwali)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *