Podróż w przyszłość i guma na pierwszym zjeździe.

Jednym z najpopularniejszych obrazów w fantastyce dwudziestego wieku jest Ziemia jako jedno wielkie megamiasto. Glob cały pokryty stalą i betonem działał i dalej działa na wyobraźnię. Chociaż głębokość ingerencji w przyrodę i rozwój nowych technologii nie pozwalają mówić o sielance wiejskiej egzystencji, to życie większości przedstawicieli naszego gatunku toczyło się do niedawna poza miastami. Trend od kilku stuleci zmierza jednak w stronę wizji sci-fi. W 2007 roku po raz pierwszy ponad połowę ludzkości stanowili mieszkańcy miast.

Wedle danych Banku Światowego na obszarach miejskich toczy się życie około 55% populacji globu. Jak zauważają eksperci ONZ to, jak poradzimy sobie z wyzwaniami, jakie stawia przed nami zarządzanie coraz bardziej złożonymi metropoliami będzie jednym z zasadniczych czynników determinujących kształt przyszłości.

Na pytanie, jaka ta przyszłość będzie poszukuje odpowiedzi dziennikarka Paulina Wilk. Autorka znakomitych Lalek w ogniu w swojej nowej nowej książce zatytułowanej Pojutrze. O miastach przyszłości związana z tygodnikiem POLITYKA autorka dokonuje przeglądu nasion, z których wykiełkować może następna epoka.

To, co rzuca się w oczy: w wyborze znalazło się tylko jedno miasto europejskie – Kopenhaga. Nie ma ani jednej metropolii Stanów Zjednoczonych. Zgodnie zatem z rozpowszechnionym przekonaniem, że centrum świata przesunęło się bliżej Chin, Wilk stara się wróżyć na podstawie tego, co dzieje się w miejscach takich, jak Dubaj, Singapur, Seul czy Bombaj.

Oczywiście każde miasto to osobna historia, przypadek szczególny. Można jednak pokusić się o stwierdzenie, że w przeglądzie metropolii Azji rzucają się w oczy dwie rzeczy: porządek i nowe początki. Książkę otwiera Dubaj – miasto bez przeszłości, bezwstydnie okrutny raj dla bogaczy i piekło pracowników. Autorka niby to zauważa, ale jednak bardziej zajmuje ją przyglądanie się mentalności międzynarodowej społeczności beneficjentów naftowego cudu Emiratów. Znacznie ciekawiej robi się w Seulu i Singapurze.

Bez wątpienia najsłabszą częścią książki jest impresja z Bombaju. Paulina Wilk skupia się tu na swojej osobistej love story i w rezultacie o tej fascynującej metropolii dowiadujemy się niewiele. A szkoda, bo poza opisywanym trochę jakby z przymusu nowym miastem rosnącym na północy półwyspu kryje to miasto wiele historii.

W ogóle impresyjny styl pisania w pewnym momencie zaczyna być zdecydowanie nużący. Chociaż poszczególne reportaże przetykane są cytatami z Lema czy Alvina Tofflera oraz dawnymi koncepcjami urbanistycznych utopistów (i nie tylko), to gdzieś w połowie gubi się zamysł całości. Jeśli chodzi o poszukiwanie prawdopodobnych scenariuszy przyszłości robi się tego za dużo. Ta książka podróżnicza nie jest w stanie tego udźwignąć. A zdać sprawę ze wszystkich możliwych wyników skomplikowanego układu zdarzeń i tak niepodobna.

Widać to w momencie, kiedy opuszczamy Azję i wędrujemy do Afryki, Europy i Ameryki Południowej. Afryka robi po prostu za stereotypową gorszą Azję: mamy tu zasadniczo nieopanowany chaos. W przeciwieństwie do opisywanych przez Wilk miast azjatyckich, które lepiej lub gorzej znam z autopsji (poza Singapurem), nie mam żadnych osobistych doświadczeń z Afryką. Nie wiem jednak, na ile autorce ufam.

Dodanie do zbioru Kopenhagi to ciekawy zabieg, pokazanie drugiego bieguna. Jednak, podobnie jak w innych opisywanych przez siebie lokalizacjach, w poszukiwaniu jakiegoś ogólnego wzorca gubi się autorce historyczne pochodzenie lokalnej specyfiki.

Pojutrze to książka, która zasługuje na uwagę jako kronika życia w mieście w tym momencie. W naszym odciętym mentalnie od reszty globu kraju opowiadanie świata jest nadal ważną misją. Jeśli jednak chodzi o namysł nad przyszłością – nie wiem, czy rozpoczynałbym go od książki Wilk.

***

Paulina Wilk

Pojutrze. O miastach przyszłości

Wydawnictwo Literackie 2017

350 stron

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *